Z dzieciństwa pamiętam zapach kiszonego barszczu, który kisił się w glinianym pojemniku i który musiałam pić, bo zdrowe itp itd. Masakra jakaś. Potem przez kilka dobrych lat na barszcz nie mogłam patrzeć, a sam zapach buraków sprawiał, że zaczynałam rozglądać się za drzwiami wyjściowymi. Od niedawna zaczęłam stopniowo, na nowo wprowadzać buraki do naszej diety. Zaczęłam od mieszanych soków warzywno-owocowych z sokowirówki, poprzez buraczki w wersji pieczonej, aż w końcu skusiłam się na krem z tych warzyw. Poprzestałam na podstawowej recepturze, za bardzo nie kombinując w kwestii dodatków. Umiar jak zwykle się opłacił, bo zupa wyszła pyszna, a ja nawet dolałam sobie dokładkę 🙂
- 6 buraków
- 2 szalotki
- 2 ząbki czosnku
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- 1l bulionu warzywnego
- sól do smaku
- pieprz czarny do smaku





kolejny przepis na liście rzeczy do ugotowania w najbliższym czasie ;]
To pewnie karalne, co napiszę, ale barszcz najlepiej smakuje mi ten z paczki 😉
Nie przepadam za burakami ale tu wyglądają pysznie :
Kocham buraczki i najczęściej pozostaję w tradycyjnym, barszczowym ujęciu ale tutaj wygląda ciekawie. Polecany wpis o frytkach z buraczków wciąż mnie prześladuje, eh. Jak już mam buraczki to zapominam, ze kupiłam je właśnie na frytki! Pozdrawiam!
Gotowałam kiedyś podobną buraczkową z przepisu Marthy Stewart, z tą różnicą, że buraczki i czosnek piekło się w folii aluminiowej w piekarniku, podsmażało się w rondelku pora, dodawało wodę i upieczone warzywa i po zagotowaniu miksowało na krem. Polecam 🙂
Uwielbiam kremową zupę buraczaną!
[…] się domyśla, jak Pan Burak skończył swój żywot? KREM Z BURAKÓW. (oryginał: Just My Delicious; podaję już ze swoimi […]
[…] się domyśla, jak Pan Burak skończył swój żywot? KREM Z BURAKÓW. (oryginał: Just My Delicious; podaję już ze swoimi […]